Po blisko dwóch latach rusza proces policjantów z Dzierzgonia, którzy zostali wezwani na interwencję pod dyskoteką w Starym Dzierzgoniu. Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło dwa lata temu. 21-latek został dotkliwie pobity w wyniku czego zmarł w szpitalu w Elblągu. Przed Sądem Rejonowym w Kwidzynie stanęli dwaj funkcjonariusze policji. Oskarżeni są o rażące niedopełnienie obowiązków w związku z dramatyczną śmiercią 21-letniego Miłosza z Boreczna w powiecie iławskim.
W niedzielę, 24 września 2023 roku, nad ranem doszło do tragicznego zdarzenia w Starym Dzierzgoniu. Przy dyskotece znaleziono nieprzytomnego 21-latka z ciężkimi obrażeniami ciała. Ofiara, młody mężczyzna z powiatu iławskiego, został brutalnie pobity, a po kilku dniach zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń.
Z ustaleń „Super Expressu” wynika, że świadkami całego zdarzenia byli dwaj policjanci – siedzieli w radiowozie, zaparkowanym kilkanaście metrów od miejsca ataku. Jak ustaliła prokuratura, funkcjonariusze nie podjęli próby zatrzymania sprawcy, nie udzielili kwalifikowanej pierwszej pomocy, nie wezwali karetki, nie zabezpieczyli miejsca zdarzenia ani dowodów.
Głównym dowodem w sprawie jest nagranie z monitoringu. Widać na nim całą interwencję – mundurowi podchodzą do leżącego mężczyzny, świecą latarką i uznają, że jest pijany. Nie udzielają mu pomocy, nie wzywają karetki. Po chwili odjeżdżają z miejsca zdarzenia.
Nie wezwali pogotowia ani nie podjęli reanimacji. Później tłumaczyli, że „polecili to osobie postronnej”.
Tymczasem 20-letni sprawca pobicia ze skutkiem śmiertelnym został już wcześniej skazany. Sąd apelacyjny wymierzył mu 6 lat pozbawienia wolności, stosując „nadzwyczajne złagodzenie kary” z uwagi na młody wiek i fakt, że wcześniej nie był karany.
Byli już policjanci nie przyznają się do winy. Wyrok wobec nich ma zapaść prawdopodobnie we wrześniu.
